1

2

3

4

5

 

Prawdziwy rozkwit połączeń promowych

Morze Bałtyckie uznawane jest za akwen wodny o niewielkiej powierzchni. Sprzyja to tworzeniu licznych połączeń promowych, pomiędzy poszczególnymi portami morskimi. Rzeczywiście taka sieć połączeń istnieje od dawna i wszystkie największe miasta portowe basenu bałtyckiego są oplecione siatką wzajemnych połączeń. Jednakże to co można zaobserwować w polskich portach od trzech lat, nie miało wcześniej miejsca w historii żeglugi promowej. O ile Gdańsk miewał średnio sześć połączeń w pozostałymi miastami nadbałtyckimi, to na dzień dzisiejszy ta liczba wzrosła do szesnastu. Tak samo w przypadku Gdyni, która miała trzy lata temu promy do trzech miast, a dziś do jedenastu. Szczecin wraz ze Świnoujściem od zawsze był najważniejszym portem promowym w Polsce. Nic dziwnego, że miasta te królowały z liczbą szesnastu linii promowych. Tymczasem na dzień dzisiejszy sieć połączeń wzrosła do trzydziestu jeden, co czyni ten port w ścisłej czołówce. Powodów takiej eksplozji połączeń jest niewątpliwie kilka. Zacząć trzeba od ożywienia gospodarczego w tym regionie Europy i zwiększonej ilości przewożonych towarów. Poza tym członkostwo prawie wszystkich krajów leżących w Stefie z Schengen, czyni przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi krajami naprawdę łatwym. Na takiej sytuacji korzystają miasta portowe w naszym kraju. Jak na razie wpływy z opłat i podatków portowych wzrosły w Gdańsku i Gdyni trzykrotnie. Należy dodać, iż na przyszły rok specjaliści nadal nie wykluczają wzrostu liczby połączeń promowych.

Znaczenie militarne portów morskich

W historii wielu wojen, jakie ludzie prowadzili ze sobą, marynarka wojenna niejednokrotnie przesądzała o wyniku danej kampanii militarnej. Nie należy się więc dziwić, że w planach obronnych każdego nadmorskiego państwa, obrona miast portowych ma szczególne znaczenie. Po dokonaniu desantu od strony morza, obce armie mogłyby poważnie zagrozić tyłom nieprzyjaciela. Poza tym port morski może być wspaniałym portem zaopatrzeniowym dla całej armii, co może mieć decydujące znaczenie. Z drugiej strony, każde państwo szykujące się do wojny i robiące plany militarne zbliżającego się starcia, planują jak najszybsze zdobycie portów przeciwnika, jak i całego wybrzeża. Dzięki temu dokonano by odcięcia linii zaopatrzeniowych, co zmusiłoby do szybkiej kapitulacji. Polskie wybrzeże, liczące ponad pięćset kilometrów i mieszczące trzy sporej wielkości porty morskie, również było ujęte w takich planach wojennych. Niedawno odtajnione akta Układu Warszawskiego, pokazujące plany posuwania się wojsk na Zachód, jednoznacznie wskazywały miejsce, skąd miało się to rozpocząć. Obok wybrzeża wschodnio-niemieckiego, nasze plaże miały stać się miejscem wypłynięcia setek okrętów desantowych w kierunku Danii i Holandii. Polskie władze wojskowe bały się również takich działań ze strony wroga i szybko uczyniły polskie wybrzeże rejonem nadgranicznym a porty morskie terenami wojskowymi. Obowiązywała tam tajemnica wojskowa, za złamanie której groziły surowe kary.

Ożywienie gospodarcze dobrze widoczne

Cały świat od czterech lat żyje jednym tematem, a mianowicie kryzysem ekonomicznym, jaki nawiedził wtedy większość krajów. Jedni cieszą się, że skończył się tak szybko, kiedy to drudzy obawiają się, że za szybko na odtrąbienie zwycięstwa. Ekonomiści i specjaliści od gospodarki zastanawiają się, która grupa ma rację. Wszystko zależy od tego, co weźmiemy jako skalę porównawczą. Nie brakuje zwolenników, którzy nawołują, aby obserwować zachowanie transportu i logistyki. Są one bowiem uważane za pierwszy zwiastun ożywienia lub kryzysu. Produkcja aby cokolwiek wyprodukować, musi najpierw zamówić surowce i podzespoły. Z drugiej strony to co powstanie, musi jak najszybciej wyjechać do klienta. Wszystko to generuje wzrost ruchu w transporcie, więc sensowne są propozycje, które czynią z logistyki jedną z najważniejszych oznak kondycji ekonomicznej. Jeśli byśmy mieli się z tym zgodzić za dział transportu mogli uznać transport morski, to można dojść do jednoznacznych wniosków. Porty morskie Europy, wykazują od roku spore ożywienie. Widać to po liczbie przycumowanych statków jak i ilości przeładowanych towarów. Czyniłoby to bardziej prawdopodobną teorię, mówiącą o zakończeniu się kryzysu. Są jednak takie porty morskie, które odnotowują spore spadki, jak na przykład rosyjski Sankt Petersburg. Są to więc zupełnie sprzeczne sytuacje. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż port rosyjski był w znacznej mierze portem przeładunkowym syberyjskiej ropy a w rok temu otwarto podwodny ropociąg do Niemiec i reszty Unii, to poznamy przyczynę tego spadku obrotów. Można wiec się zgodzić z tym, że to tylko wyjątek, potwierdzający raczej teorię o skończonej walce z kryzysem.

Trudne chwile dawnych potęg

Miasta takie jak Amsterdam, Hamburg a w Polsce Szczecin czy Gdańsk, łączy coś wspólnego. Mianowicie w tych morskich portach rozwinięty był również silnie przemysł stoczniowy. Było to naturalne zjawisko, jakie przybrało na sile zwłaszcza pod koniec dziewiętnastego wieku. O potędze miasta leżącego nad morzem znaczyła wielkość stoczni, jaka się w nim znajdowała. Taki układ dobrze działał z obopólną korzyścią dla każdej ze stron. Miastu stocznia dostarczała miejsc pracy i dochodów z podatków. Poza tym przemysł stoczniowy był motorem napędzającym pozostałe dziedziny przemysłu w okolicy, dzięki czemu panowało w okolicy ożywienie gospodarcze. Stocznie znów miały zapewnioną infrastrukturę i pracowników, dzięki czemu można było skupić się na budowaniu kolejnych statków i okrętów. Niestety, nastały lata współczesne i stocznie zaczęły padać jak muchy. Wszystkiemu winna konkurencja z Azji, a w szczególności z Korei Południowej i Chin, gdzie siła robocza jest tańsza a wydajność wyższa niż w Europie. Miasta zaczynała ogarniać recesja, ponieważ wraz z upadkiem stoczni, pracownicy tracili pracę a wpływy z podatków znacznie się zmniejszyły. Miasta wspomniane powyżej, znów musiały stać się ściśle portami morskimi. Była to dla nich jedyna szansa i należało zrobić wszystko, aby się w tym ja najlepiej wyspecjalizować. Dziś większości z tych miast się to udało i stocznie są już tylko wspomnieniem albo małym dodatkiem do ogólnego wizerunku miasta portowego.

Trójmiasto aglomeracją zwróconą do morza

Gdańsk, obok Gdyni i Sopotu tworzy jeden z największych organizmów miejskich w naszym kraju. Trójmiasto z racji swojego korzystnego położenia, rozwija się mocno, czego dowodem jest bardzo niskie jak na nasze warunki bezrobocie. Oczywistym jest, że w tych miastach szczególnie silne są więzi gospodarcze z dziedzin morskich, takie jak przemysł stoczniowy, rybołówstwo czy też cała infrastruktura portowa. Poza tym do Trójmiasta przybywa drogą morską wielu turystów z całego świata, którzy pozostawiają tu swoje pieniądze, ale wywożą nasze wspomnienia i gościnność. Gdańsk obok Gdyni jest tez ważnymi portami pasażerskimi, z których co roku wypływa kilka milionów Polaków i kilkaset tysięcy samochodów, w tym większość towarowych. Wszystko to tworzy w Trójmieście swoisty klimat, zupełnie inny od podobnych miast. Czuć tu na wszelkie sposoby, że jesteśmy w porcie morskim, który od niepamiętnych czasów miał swoje kontakty z miastami Europy i świata. Dzięki temu na przykład architektura Gdańska ma silne podobieństwo do bliźniaczych miast Holandii czy Niemiec. Nawet kuchnia tego regionu jest oczywiście oparta na owocach morza w wydaniu bałtyckim, ale z wieloma dodatkami i przyprawami zagranicznymi. Dziś przed Trójmiastem stoi wiele wyzwań, ponieważ zmienia się charakter przemysłu tego miejsca. Właściwie to Gdańsk z Gdynią stają się powoli miastami usługowo – turystycznymi, co ma swoje dobre i złe strony. Do dobrych należy fakt, iż da to pracę ludziom, którzy dawniej związali byli tylko z przemysłem stoczniowym. Złą stroną jest niestety mała odporność na wstrząsy jakie często się odzywają w światowej gospodarce.

Cel podróży wycieczkowych statków

W światowej turystyce co jakiś czas można zauważyć trendy, jakie pojawiają się wśród turystów na całym świecie. Kilka lat temu na topie szczególnie były wycieczki do wielkich miast, które gwarantowały rozrywkę na najwyższym poziomie oraz wiele innych atrakcji. Miliony ludzi odwiedziło w ten sposób Nowy Jork, Paryż czy Tokio. Organizacje turystyczne w tym miejscach potwierdziły to ponad pięćdziesięciu procentowym wzrostem liczby osób przyjezdnych. Od dwóch albo trzech lat wydaje się, że ta forma wypoczynku już się znudziła. Z racji, że w turystyce, podobnie jak w każdej formie biznesu, nie ma pojęcia próżni, ludzkie gusta przerzuciły się na inną formę spędzania wolnego czasu. Coraz częściej podróżuje się statkiem wycieczkowym, zawijając do wielu miast nadmorskich. Trasy takiej podróży mogą być różne, ale jedna zasada jest niezmienna. Muszą to być porty morskie, przez co miejsca te mają niepowtarzalny klimat i nastrój. Rzeczywiście, coś w tym musi być prawdy. Najbardziej udane zabawy są właśnie w miejscach nadmorskich. Są one niczym brama na świat, przez co lokalny koloryt jest istną mieszanką wielu odmiennych od siebie kultur, obyczajów i stylów życia. Poza tym nadmorskie powietrze sprawia, że człowiek w takim mieście nie czuje zmęczenia jakie znamy podczas pobytu w wielkich aglomeracjach. No i nie można zapomnieć o architekturze miast portowych. Widać w niej jak na dłoni wpływy regionów, z jakimi dawniej utrzymywało się morskie kontakty.

Zagadkowa przyszłość polskich portów

Nasz kraj o kilku lat cieszy się dostępem do szerokiego źródła unijnych pieniędzy. Różnego rodzaju programy i dotacje, są znaczącym zasileniem naszego budżetu i impulsem rozwojowym dla naszej gospodarki. Nie ma chyba dziedziny naszego życia, która nie skorzystałaby w tego dobrodziejstwa, co szczególnie dobrze widać na przykładzie transportu. Drogi nasze przestały już straszyć dziurami i powstały liczne odcinki autostrad. Koleje powoli, ale jednak się modernizują a porty lotnicze należą do najnowocześniejszych w Europie. Jedynym rodzajem transportu, który jako ostatni rozpoczął swoją modernizację, jest transport morski. Nigdy nie byliśmy potęgą w tej dziedzinie, chociaż ambicji nam nie brakowało. Polskie porty morskie mogą się stać dzięki miliardom euro z Brukseli, miejscami docenianymi i znanymi na całym świecie. Jak na razie Gdańsk wydaje się, ze wykorzystuje swoją szansę jako miasto nadmorskie. Jednakże brakuje całościowego programu rozwoju tej części gospodarki narodowej, przez co wszelkie działania w tym temacie są chaotyczne i niespójne. Niestety, zagadnienie transportu droga wodną jest na tyle duże i specyficzne, że taka droga rozwoju nie doprowadzi do niczego dobrego. Ostatnie wybory parlamentarne nie zmieniły znacząco dotychczasowego układu sił politycznych w naszym Parlamencie, przez co nie należy się spodziewać jakiś większych zmian w tym temacie. A szkoda, pieniądz bowiem czekają i wezmą je ci, którzy taki plan będą posiadali.

Niewykorzystany potencjał polskiego Wybrzeża

Transport jest zawsze kluczową sprawą dla prawidłowego funkcjonowania jakiejkolwiek gospodarki lub przemysłu. Od sprawnie działającej logistyki, która na czas dostarczy niezbędne do produkcji surowce, paliwo czy dowiezie wytworzone już dobra materialne do klientów, zależy poziom dochodów i życia w jakimkolwiek kraju. Jest to o tyle ważne, że coraz częściej zakłady produkcyjne działają w systemie zwanym „na miejscu na czas”. Oznacza to tyle, że nie tworzy się jak dawniej dużych zapasów w magazynach, tylko dostawcy poszczególnych komponentów produktu finalnego, dostarczają je w trybie ciągłym, od razu na produkcję. Jakakolwiek awaria w tej niezwykle czułej na zawirowania maszynie logistycznej, może spowodować dużo większe szkody, niż jesteśmy sobie to w stanie wyobrazić. W Polsce najczęściej wykorzystuj się transport lądowy, a później kolejowy. Nie wykorzystujemy prawie wcale dróg wodnych, w tym śródlądowych. Winić za to można przestarzała i niedoinwestowaną infrastrukturę, ale największą zagadną są porty morskie. Pomimo ich rozwoju, ciągle są wykorzystywane zaledwie w połowie swoich możliwości. Jest to bardzo nieopłacalne, albowiem transport morski należy do jednych z najtańszych i najmniej zanieczyszczających środowisko naturalne. Polska ma potencjał, ale nie potrafimy go wykorzystać na odpowiednią skalę, przez co tracimy rynki zbytu. Miejmy nadzieję, że w końcu się to zmieni na lepsze.

Idealne rozwiązanie architektury miejskiej

Studenci czwartego roku architektury na polskich uniwersytetach i politechnikach, mają do zaliczenia prace warsztatowe. Aby uzyskać ten magiczny wpis do indeksu, należy rozwiązać jakiś zadany wcześniej problem z zakresu wybranej specjalizacji, albo samodzielnie opracować jakiś projekt. Zdarzają się także prace zespołowe, w których bierze udział nierzadko cały rocznik studentów. Tak było i tym razem na warszawskim uniwersytecie, gdzie powołano taki zespół do spraw opracowania idealnego miasta nadmorskiego. Skala tego przedsięwzięcia byłą na tyle duża, że zaproszono do projektu studentów jeszcze dwóch uczelni, z Londynu i Moskwy. Dzięki temu możliwe będzie połączenie doświadczenia wszystkich zespołów oraz spróbowanie stworzenia rozwiązań na zasadzie wzajemnego przenikania myśli z Zachodu i Wschodu. Biorąc pod uwagę, że przedmiotem badań będzie miasto nadmorskie, należy wziąć pod uwagę, że największe znaczenie na jego rozwój będzie miał tamtejszy port. Wystarczy spojrzeń na Gdańsk lub Szczecin czy Gdynię, by zrozumieć na czym polega ich unikatowy klimat. Morze ułatwia przenikanie kultur i obyczajów oraz czyni z obywateli takiego miasta, ludźmi otwartymi na poznawanie świata. Innym zagadnieniem jest rozwiązanie spraw komunikacyjnych w takim mieście, albowiem do portów dojeżdżają dziennie setki samochodów ciężarowych, pociągów oraz tysiące innych pojazdów. Studenci mają niełatwe zadanie a termin jego realizacji upływa pod koniec lutego przyszłego roku.

Chiński rozwój miast nadmorskich

Państwo Środka od kilkunastu lat przeżywa bezprecedensowy rozwój, na skalę o jakiej reszta świata może tylko pomarzyć. Z kraju, w którym całkiem niedawno umierali ludzie z głodu, Chiny stały się potęgą o znaczeniu już nie tylko regionalnym, ale globalnym. Wszyscy znaczący producenci umieszczają w tym kraju swoje oddziały lub fabryki, bazując na bardzo taniej sile roboczej i licząc na ugryzienie chociaż minimalnej części tego ponad miliardowego tortu. Właśnie ta ogromna liczba obywateli chińskich sprawia, że z Pekinem po prostu nie można się nie liczyć. Jak w każdej rozwijającej się silnie gospodarce, należy rozwijać również sieć dróg transportu, co jest sprawą o podstawowym dla niej znaczeniu. Bez tego nie można ani dostarczyć niezbędnych surowców jak i wywieźć wytworzonych dóbr z miejsca produkcji. Chińczycy pomimo, iż posiadają już jedną z największych sieci autostrad i kolei, inwestują w pozostałe możliwości transportu. Jedną z takich możliwości jest transport morski. Chińska bandera należy dziś do jednej z największych na świecie a skala przewozów statkami jest porównywalna do sumy łącznych frachtów w całej Unii Europejskiej. Władze w Pekinie od wielu lat inwestują poważne sumy w rozbudowę i modernizację portów morskich. Mają one za zadanie zapewnić szybki i sprawny załadunek i rozładunek towarów. Do tego niezbędne są nie tylko nadbrzeża i urządzenia portowe. Należy pomyśleć o doprowadzeniu sieci kolejowej jak i wybudowaniu lotniska.